Przewijalny Pasek Informacji

<---Info: Chcesz wiedzieć co się gra w Esce? Sprawdź najnowszy muzyczny raport z playlisty Eski! // 7 Edycja FINALNYCH POJEDYNKÓW znów w natarciu! Już teraz wybierajcie swojego muzycznego faworyta! //
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lipca 2013

Zabawne analizy audiowizualne cz.1





   Na wstępie chciałbym Was gorąco poinformować, że składankę „Bardzo to Lubię!”, którą w spół układałem z wieloma innymi fanami wytwórni MAGIC RECORDS możecie dostać w dobrych sklepach muzycznych właśnie od dnia dzisiejszego. Jakoby było tego nie mało, załączam zapowiadaną (bynajmniej na Facebooku) niespodziankę powiązaną z tymże konkursem. Jako Muzyczny Instytut mogę śmiało się przyznać, że jeżeli cokolwiek działa, poświęca się dla muzyki, ona sama odda to wielokrotnym plonem. Bo przecież nic w naturze nie ginie, a muzyka nie jest czymś sztucznym co można zaledwie usłyszeć, lecz przede wszystkim to sztuka od kogoś podarowana dla kogoś.

Cieszę się, że moja skromna osobowość może znaleźć się (być może już się znajduje) w dłoniach wielu innych „zabójców kompaktów” jak ja to nazywam, czyli ludzi nakręcanych przez żywot dźwiękowy zapisany na zwykłym krążku CD.  No i oczywiście sytuację sprzedajności tejże wakacyjnie zmiksowanej kompilacji hitów będziemy się przyglądać sprawdzając wyniki na liście sprzedaży OLIS.


widok z tyłu, czterdziestka najlepszych, wakacyjnych numerów!

zaszczytne pierwsze miejsce z całej naszej trójki :)))


   Przechodząc do sedna.. Temat główny jest zupełnie inny... Czas ujawnić pierwszą kategorię pisemną z wielu innych gdzieś się sporządzających w głowie. Zabawne analizy audiowizualne, czyli pomysł zestawienia jednego z wielu innych porażających inteligencją i inwencją utworów z przesłaniem do obejrzenia.. Pierwszymi nominowanymi zostają Duck Sauce, doskonale kojarzeni z nagrana, które obiegło sławą cały świat i podbiło listy radiowe, telewizyjne, krajowe airplay’e i inne cuda wianki sporządzane przez fanatyków muzyki.
Ci pierwsi z parodią mają do czynienia podwójnie wiele. Kiedy tylko zestawimy teledysk do tekstu jaki został napisany przez autora znajdujemy szokująco wysoką pokrywalność i z grubsza jasny przekaz do odczytania. 

   Klip charakteryzuje się zupełnie nie przeciętną osobowością - obecność swą zaznaczają przede wszystkim włosy klientów o nadprzyrodzonych zdolnościach zmiany swego położenia bądź objętości. Wiją się, zwiększają, uszczuplają a nawet rozmnażają. Tam na końcu niemalże niczym z parowozu buchające ciemne obłoki. Praca wre, artyści zwani hairdresserami doszlifowują swą pracę strzygąc, doczesując bądź udostępniając możliwość przejrzenia odbicia klienta w lustereczku. Woźny z wyjątkowo interesującym image'm również ma ręce pełne roboty wcielając się za wodzireja tego niemego spektaklu. Wnet za jego powalającym na kolana wokalu i wkładzie tanecznym jaki zdołał rozwinąć przy pomocy zazwyczaj jego narzędzi pracy  dzieją się cudowne objawienia mięsnej ikony muzycznej, czyli kaczki, która śmiało zasiadła na świeżo ostrzyżonym zaroście niczym na skąpo wyeksponowanej łące. Wszystko zaczyna przyśpieszać, wirować, rozpoczyna się kosmiczny taniec w wyobraźni jednego z zasiadających na fotelu. Wielorakość głosów i twarzy które zazwyczaj tworzą tło do całości kompozycji teraz nie dają spokoju uszom. Najlepsze jest to, że wśród pracowników jest zawsze ktoś, kto może rozkręcić na kolorowo tą sztuczną fryzjerską atmosferę. Podobno do głowy po brylantynę zasięga po to aby każdy z osób obecnych mógł nabrać nieco mniej ciemnych ale kolorowych, żywych w nocy świecących barw. Jednak zupełnie nie wytłumaczalna jest obecność piany, która jest gwoździem programu i zarazem gwoździem do trumny znów stwarzającym zwykłą salę fryzjerską. To ona jest niczym litery pod koniec seansu, psując nie rzadko napiętą i nie wyjaśnioną akcję utworu. Komicznie i zupełnie bez zrozumienia, tak banalnego i tak zagadkowego teledysku chyba nie widziałem i nie znalazłem dawno: )))
   Prawdopodobnie autor tym teledyskiem chciał zwrócić uwagę kogoś, kto go podnieca, na kim mu zależy. Ja osobiście nie chcę mówić jednogłośnie, że tym kimś zapewnie będzie płeć żeńska, bo nóż widelec może okazać się zupełnie inaczej. Bo jeżeli mnie oczy nie mylą sami panowie występują w składzie teledysku. Może to właśnie mężczyzna skradł autorowi serce? A może jednak w obecności wielu głosów i wielu fenomenalnie ostrzyżonych głów chciał dodać swoim uczuciom odwagi aby tym bardziej podkreślić powagę jego zamiarów? Tego zapewne również się nie dowiemy. Ale swą uwagę na pewno zwrócił, także świat nie odnosi się do tej kompozycji obojętnie. W niecały miesiąc widziało go już 2 miliony razy : ) W Polsce ani widu ani słychu. A wystarczy tylko raz odsłuchać a nóżki same będą przebierać jak ów gwiazdorowi o szczególnie rzucającym się wyglądzie zewnętrznym :))




A jakie są Wasze wrażenia po odczytaniu mojej analizy literackiej? A może widzieliście ten teledysk? Jak ocenicie dyskografię Duck Sauce? może ktoś z Was nigdy nie spotkał się z czymś aż tak "nisko upadłym"? Piszcie a ja.. czekam na Wasze zainteresowanie tymże wpisem :)

środa, 3 lipca 2013

Muzyczne Lato 2013 - Muzyczny Instytut typuje!


Ahoj Wszystkim! 

   Będąc otoczonym zewsząd tak wspaniale życiodajną pogodą ciężko jest zabrać się nawet w szuflady muzyczne, aby napisać… No ale czego to się nie robi dla swych zainteresowań
i swych oglądających bądź podglądających jak kto tam powie ;)

   Jak co roku niemal każdy serwis z muzyką świadomie organizuje plebiscyt na przebój wakacji, aby za pomocą odwiedzających wyłonić numer 1 tych dwóch miesięcy przepełnionych propozycjami, które mają szanse stać się największymi przebojami wszech czasów. Jednak Muzyczny Instytut za tym przykładem nie pójdzie. Zatem będzie podążać w stronę wytypowania, kto i kiedy może zapanować w największych rozgłośniach muzycznych Polski. Nie będzie ankiet, nie będzie głosowania i nie będzie czasu na wybieranie i odrzucanie tych słabszych.

   Dawno nie mieliśmy takiej sytuacji, że w czterdziestce najpopularniejszych hitów znalazło się aż 12 numerów wyśpiewanych bądź nawet powiązanych z polskimi korzeniami. Był taki okres, który przejawiał się kryzysem w obecności polskości na liście. Jednak wraz z rozrostem wiosny sytuacja znów wróciła na swoje miejsce. I dziś wydawałoby się, że Enej znów podbiją polskie serca tak jak to było w roku 2011 za sprawą „Radio Hello” oraz 2012 „Skrzydlatych Rąk”. Po odejściu na bok, „Lili” stery objęli wyraźnie chłopaki z grupy LemON, którzy nieszczęśliwie jak się składało nie zyskali na wygranej wciąż znajdując się w okolicach 4 i 5 pozycji. Dziś wielu mamy liderów polskiej muzyki najpierw Patrycja Markowska, teraz Dawid Podsiadło. Ale wydawać się może, że Enej tak czy inaczej znów wtargną na podium, no bo to tradycja prawda? Awans z 31 na 9 sugeruje rekordowe polubienie narodowe :)


Pozostając w Polsce trzeba zważyć na powrót Ewy Farny, która znów chce przebojem pokazać się w górnej półce no i nowość na polskim rynku, czyli rudowłosa piękność 
z pazurem i jej ekipa – mowa tu o Red Lips. 

   Jednak zdecydowanymi faworytami mogą być Ci, którzy są za naszą granicą i mają już doświadczenie od wielu lat. Zaznaczam, że jest to jednocześnie Jennifer Lopez oraz Pitbull. Mimo że J.LO nagrywa od 1986 roku a Pitbull dopiero od 11 lat to oboje, kiedy już dobierają się w parę robią głośny szum i zarabiają grube miliony na sprzedaży swoich wielce gigantycznych singli. "On The Floor”, "Dance Again" a teraz "Live It Up" ma szanse zawalczyć o miano hitu wakacji 2013. I kto by powiedział, że owe duo jest zaledwie amerykańsko-amerykańskie, chociaż brzmi Latynosko-tropikalnie. Pozostając przy Pitbull’u zauważcie proszę na umiejętności wyciągania głosu przez boską Ariannę, która towarzyszy i fenomenalnie brzmi i smakuje, zaiste lepiej niż nie jeden zimny drink w to upalne lato.



   A może Fergie i częściowo odrodzone echo LMFAO w postaci GoonRock’a w nagraniu "
A Little Party Never Killed Nobody (All We Got)
”? Elektronika, instrument dęty
i piekielnie gorący wokal Stacy Ferguson dobierają się niczym zdwojona siła dawnej grupy LMFAO. A przecież oni również kiedyś należeli do liczących się, a było to w roku 2011.



   Gdyby tylko było o nich głośno – Remady i Manu-L - duet, który współpracował na dniach z DJ’em BOBO, pamiętacie o kim mowa? 2003 Rok i chyba najłatwiejszy i najsprawniej wpadający w ucho refren "Chihuahua" Lekko, rozrywkowo i zabawnie. Dla nie licznych tandeta dla mnie kiedyś coś, co potrafiło zainteresować i zabawić (wszystko to powiązane z wtedy nie długim stażem życiowym na tym padole) Dziś z dorobkiem 11 albumów zrewolucjonizowany i ożywiony przy nagraniu "Somebody Dance With Me", które jak się okazuje ma już 21 lat!


A to kolejna propozycja, refren daje dużo do zrozumienia. A wakacje są piękne i niech zabiorą mnie w miejsce zwane rajem, aby zamknąć oczy słuchając tej piosenki (to jest już moja indywidualna interpretacja) :)

źródło okładki singla: trance-up.de


   A może ma ktoś ochotę na Ricki'ego Martina? Pomimo krążących i drążących informacji w sieci, co do jego poglądów? A czy poglądy są ważne? Ważne, żeby nagrywał dalej i
z tak wielkim powodzeniem jak lat temu kilkanaście. To jest Latynos z krwi i kości, jako dwudziestolatek zawładnął całą Ameryką południową a potem jego muzyka przybyła za ocean. "Livin La Vida Loca", "She Bangs". Po trzyletniej przerwie 2013 rok rozpoczął wydaniem albumu z najlepszymi kawałkami, jakie nagrał za życia. W 76 minutach znalazły się numery nagrywane między 1995 a 2011 rokiem. W podsumowaniu Radia Eska najnowszy singiel zatytułowany "Come With Me" znalazł się już na 36 pozycji. Osobiście trzymam za niego kciuki i wielbię coś co z tradycją brzmienia dawnego wcielenia nie ma nic wspólnego, ale ze szczyptą instrumentów tych nienaturalnych jak najbardziej uchodzi
w tłumie. Ale, czy się przez niego przebije? 



   A może jest ktoś, kto interesuje się muzyką nadawaną wyłącznie na falach czystej elektroniki? Jeżeli tak to gorąco polecam połączenie szwedzkiego DJ’a (Avicii)
i amerykańskiego wokalisty Soul Aloe Blacca. Istnie kowbojsko zremisowany śpiew jak zwykle scalony z muzyką klawiszową. Szybki i może początkowo tandetnie brzmiący, ale po kilku odsłuchach łapiący za narząd słuchu. Nie bez powodu tytuł brzmi: "Wake Me Up"



To tylko nieliczne propozycje osobiste jakie zdołałem wycisnąć z tego tłumu chętnych do zabłyśnięcia. 
Zapewne każdy z Was ma swoich faworytów i coś, co słucha codziennie odtwarzając w swoim domowym zaciszu. 
A jakie są Wasze propozycje? Jakie typy, co do hitu LATA 2013? Czym się "jaracie" na tą chwilę? 
Piszcie, a ja... czekam jak zwykle na Waszą łaskawość :)

czwartek, 20 czerwca 2013

Nagi fenomen ówczesnego świata


Wreszcie mamy wakacje! 

   Z pewnością to najbardziej radosna informacja i odpowiedni moment żeby się rozebrać… Ale spokojnie, po kolei, dzisiaj po równo miesięcznej przerwie w pisaniu (nie licząc recenzji która ukazała się 4 czerwca pod szyldem NAMUZOWANYCH) wszczynam dyskusję od Robin’a Thicke.

źródło okładki singla: en.wikipedia.org


NAGI:
   Prócz artystów, którzy używają swego wokalu jeszcze jest ktoś, kto wyraziście udziela się w arcydziele audiowizualnym. Okazuje się, że w kręgu trzech pięknych istot znajdujemy Emily Ratajkowski, która prócz bogatej kariery modelki ma korzenie polskie! Ma rozmiar zbliżony do (90-60-90) i świetnie prezentuje swe uroki w aktywny sposób ruszając nienagannym ciałem.  W okrojonej, standardowej wersji VEVO płeć żeńska ukazana jest w równie okrojonej, skromnej wersji ubiorowej. Dopiero, kiedy natraficie na tą drugą wersję (a poszukajcie), spodziewać się możecie o wiele szczegółowego efektu. Nadbiega pytanie, ale czemu nie dół, czemu nie dół?! ;) 
Gdyby pokusić się o interpretację słów wypowiadanych przez niegrzecznych chłopców to z łatwością wpadamy na trop nie roztropności zamierzonego celu, jakim jest zdobycie dzikości kobiecej i jej ujarzmienie w odpowiedni sposób.  Bohater tekstu boi się, nazywając ją „grzeczną dziewczynką”. Zwyczajna natura mężczyzny łowcy , ale jak wystawiona wprost  ;) 

FENOMEN:
   „Blurred Lines” na chwilę obecną statystycznie ma 54 miliony odsłon w serwisie YouTube zajmując 7 pozycję najpopularniejszych teledysków w sieci i to tylko równo po 3 miesiącach od premiery. Pierwsze miejsce w Stanach Zjednoczonych, 1 miejsce
w Zjednoczonym Królestwie, pierwsze na liście PL Top of 40, drugie na polskim airplay’u
i w końcu w podsumowaniu światowym wg. Radia Eska na 3 lokacie. Wyraźnie widać, że Robin, Pharrell oraz T.I. zbierają same laury. Zdominowana została między innymi Kanada, Austria, Francja, Holandia, Nowa Zelandia, Szwajcaria, czy Niemcy.  A wisienką na torcie będą nagrody przyznawane z tytułu sprzedajności, platyny jak i złota. 

ÓWCZESNEGO ŚWIATA:
   Nie trzeba opowiadać i pisać eseje aby ukazać jak skonstruowany jest dziś świat, jak wygląda popularność w sieci. Chociaż tutaj nawet nie zgodzę się sam ze sobą, bo nie zawsze wystarczające jest tylko odkrycie tyłka, ale talent muzyczny, jaki chce się zaprezentować. W tym miejscu są podzielone zdania. Być może artystom dane było tylko ukazanie piękna, bądź tylko reprezentowanie płci przeciwnej jako mięsa do zdobycia? Jest to i to, trójkąt muzyczny ze szczyptą pieprzu. 




A Wasze jest, jakie? Jak oceniacie aktualny numer 1 świata? Jaką wartość ma teledysk i czy rzeczywiście gdyby nie on, Robin nie zgarnąłby takiego zasłynięcia choćby na YouTubie? Piszcie!